Wyszła z pociągu ciągnąc za sobą walizkę, w której miała sporą ilość rzeczy. Dopiero w tamtym momencie uświadomiła sobie, że jest jeden problem. Jest druga w nocy, a ona cierpiała na brak miejsca do spania, gdyż nie miała okazji na poszukiwania wolnych mieszkań. I co teraz zrobić?
Westchnęła cicho wychodząc ze stacji. Na dworze dalej szalał mróz. W pewnym momencie ogarnął ją dziwny zawrót głowy. Chwiejnym krokiem zbliżyła się do ściany przy okazji się o nią opierając.
Natychmiastowo złapała się za głowę.
- Co się dzieje? - powiedziała sama do siebie, kiedy świat zawirował jej przed oczami.
I wtedy ujrzała coś, co uratowało ją - toaleta publiczna. Śmieszne, nieprawdaż? Ale podczas takiego mrozu trzeba korzystać z każdego możliwego miejsca do ogrzania się. I o dziwo w tym mieście nawet wychodki były ogrzewane. Na jej twarzy pojawił się nikły uśmiech.
Gorąco ogarnęło jej ciało wywołując na nim przyjemne dreszcze. Ból głowy zmniejszył się momentalnie, więc mogła w spokoju stanąć na prostych nogach. I wtedy wpadła na szalony pomysł. Prześpi się właśnie w tym miejscu.
Tak naprawdę był to jedyny rozsądny wybór w tej sytuacji. Nie mając innego wyjścia weszła do jednej kabin ciągnąc za sobą walizkę. Następnie zamknęła drzwi i usiadła na toalecie, która na szczęście była zamknięte. Jej powieki powoli stawały się cięższe. Pomimo okropnego zapachu, który wydobywał się z kanalizacji Nana zasnęła dość szybko.
A śniło jej się... no właśnie co jej się śniło? Nic. A to było co najmniej dziwne. Ona zawsze miewała sny. Od tych normalnych, aż po te chore. Praktycznie wszystkie pamiętała.
Co, więc sprawiło, że akurat ten zapomniała? Tego prawdopodobnie nie dowie się nigdy.
Dziwnym było, że nikogo nie zaskoczyło dlaczego przez praktycznie całą noc kabina była zamknięta. Cóż duże miasta są wyjątkowo dziwne.
Dziwnym było, że nikogo nie zaskoczyło dlaczego przez praktycznie całą noc kabina była zamknięta. Cóż duże miasta są wyjątkowo dziwne.
W końcu obudziła się. Powoli podniosła swoje ciało z toalety przecierając oczy i jednocześnie nimi mrugając. Przez chwilę nie wiedziała gdzie jest, co tutaj robi. Myślałam, że pewnie dalej śpi, ale to było niemożliwe. Dopiero po kilku sekundach uświadomiła sobie, że już nie jest w domu.
Brawo dziewczyno. Zapomnieć o tym, że się wyjechało już dzień po tym. Rozumiem jakbyś się upiła czy coś. To miałabyś prawo tego nie pamiętać, ale po nocy w toalecie publicznej takie szczegóły nie powinny ci umykać - pomyślała uderzając się w czoło ręką.
Chwyciła walizkę i wtedy poczuła ogromny ból w nodze. Nie było to nic wielkiego, po prostu czuła się, jakby ktoś mocno ścisnął jej nogę. Po chwili to wrażenie zniknęło, a ona chwytając walizkę wyszła stamtąd.
Na niebie świeciło już słońce, a więc musiał być ranek, ewentualnie przedpołudnie. Dziewczyna wyjęła z kieszeni telefon. Była dokładnie godzina jedenasta.
Pierwsze co musiała zrobić dzisiejszego dnia - znaleźć tanie mieszkanie. Do wykonania tego potrzebne były ogłoszenia. Niestety to był właśnie problem.
Stacja kolejowa znajdowała się na obrzeżach miasta, więc droga do centrum zajęła jej około trzydziestu minut.
Gdy znalazła się tam zaczęło się rozpaczliwe poszukiwanie mieszkań do wynajęcia. Niestety nie było tam żadnych. Mróz sprawiał, że Nana czuła się coraz gorzej, choć i tak był mniejszy niż poprzedniego dnia. Byleby tylko nie rozchorowała się. Przecież nie ma się gdzie podziać!
Ze zrezygnowaną miną pokierowała się na wschód, w stronę małej kafejki i wtedy wyraz jej twarzy zmienił się z przygnębionego na zdziwiony, ale szczęśliwy. Na szybie wisiało ogłoszenie, którego tak rozpaczliwie poszukiwała.
Natychmiast wyjęła telefon i wstukała tam numer z ogłoszenia. Było już dziesięć minut po pierwszej. Za pierwszym razem odezwała się poczta głosowa, mimo to dziewczyna nie poddawała się. Po trzeciej próbie w słuchawce odezwał się męski głos.
- Słucham? - zapytał. Wnosząc po jego tonie był to mężczyzna dojrzały. Zapewne trzydzieści/czterdzieści lat.
-Dzień Dobry. Ja w sprawie ogłoszenia- odparła Nana uradowanym tonem. Nikt chyba nie wiedział jaką radość sprawił jej ten odebrany telefon.
-Ah, więc o to chodzi! Co powie pani na spotkanie już na miejscu i to dzisiaj? Uważam, że nie ma co dyskutować przez telefon, a tak będzie od razu możliwość obejrzenia go. Ulica Grentoffa III. Budynek rzuca się w oczy, a mieszkanie znajduje się na samej górze. Gwarantuję, że nie pożałuje pani tej decyzji - powiedział nieznajomy.
To nie było normalne, że nieznajoma osoba proponuje jej spotkanie. Gdyby teraz tam poszła kto wie, co mogłoby się stać?
Wiele myśli zaczęło krążyć po głowie dziewczyny, a ta zaczęła się bać nie na żarty. Mimo że potrzebowała mieszkania od zaraz to coś jej tu nie pasowało.
Najgorsze było jednak to, że sama nie chciała tam iść, a nie znała w tym mieście nikogo. Co teraz zrobić?
Niestety Nana była wyjątkowo naiwną istotą. Pomimo swojego wieku oszukanie jej nie stanowiło większego problemu. Szczególnie jeżeli było się mężczyzną.
Powinna odmówić i poszukać czegoś innego, ewentualnie poprosić, żeby to spotkanie odbyło się w innym miejscu. Można też było iść po prostu do urzędu i iść sprawdzić to wraz z jednym jego pracownikiem, ale z tym według niej byłoby za dużo roboty.
Wyjęła kartkę i zapisała tam adres.
- Dobrze, dziękuje. Do zobaczenia - odparła, po czym się rozłączyła.
Prawie zaczęła skakać z radości , ale dobre maniery nie pozwoliły jej na wykonanie tej szalonej czynności.
Jedyne co jej pozostało to ruszyć w stronę owej ulicy. Tylko, że nie wiedziała gdzie ona się znajduje.
W ponownym dołku weszła do budynku, w którym znajdowała się kawiarenka. Podeszła do lady zamawiając caffe latte.
- Przepraszam, nie wie pan jak dojść do ulicy Grentoffa III? - zapytała kasjera przy okazji podając mu odpowiednią kwotę pieniędzy za napój.
- Oczywiście, że wiem jak tam dojść -odparł sympatyczny młodzieniec. Na oko miał z osiemnaście lat i gdyby nie to, że Nanie zależało tylko na adresie prawdopodobnie już zaczęłaby się za niego zabierać.
- Przy wyjściu proszę skręcić w lewo, następnie niech pani przejdzie przez ulicę i skręci w prawo. Potem już tylko cały czas prosto i będzie pani na miejscu - powiedział przy okazji podając jej kawę.
- Dziękuje bardzo! - odparła z radosnym uśmiechem i usiadła przy jednym ze stolików. Życie w tym mieście zapowiadało się ciekawie.
Powoli zaczęła sączyć owy napój przy okazji rozmyślając o spotkaniu z właścicielem mieszkania. Interesowało ją jaki on jest, czy ma pracę, rodzinę i różne takie rzeczy.
Gdy skończyła, kubek zostawiła na stoliku, a swoje kroki skierowała ku wyjściu. Wreszcie nadszedł czas na zobaczenie mieszkania.
Ruszyła wedle wskazówek kasjera i już po pięciu minutach drogi znalazła się na miejscu. Powoli zaczęła wypatrywać tego wyróżniającego się budynku.
Nagle kichnęła głośno i zaczęła się trząść. Nie chciała być chora już pierwszego dnia w nowym mieście, a zapowiadało się na to, że jednak taka będzie.
Nagle zauważyła coś, co zdecydowanie wyróżniało się w tamtejszej okolicy.
Stanęła przed budynkiem, który był wyjątkowo piękny. Architektura wydawała się dziwna i nie pasująca kompletnie do dzisiejszych czasów. Wyglądało to niczym średniowieczna budowla. W żadnym stopniu natomiast nie przypominał reszty budynków w tym mieście. To wywołało kolejne wątpliwości. Jednak teraz nie zamierzała zrezygnować. Musiała zebrać się i zrobić to.
Powoli otworzyła drzwi i weszła do środka. Następnie po schodach udała się do góry i stanęła przed drzwiami numer trzynaście.
Cicho zapukała czekając na odpowiedź.
Chwyciła walizkę i wtedy poczuła ogromny ból w nodze. Nie było to nic wielkiego, po prostu czuła się, jakby ktoś mocno ścisnął jej nogę. Po chwili to wrażenie zniknęło, a ona chwytając walizkę wyszła stamtąd.
Na niebie świeciło już słońce, a więc musiał być ranek, ewentualnie przedpołudnie. Dziewczyna wyjęła z kieszeni telefon. Była dokładnie godzina jedenasta.
Pierwsze co musiała zrobić dzisiejszego dnia - znaleźć tanie mieszkanie. Do wykonania tego potrzebne były ogłoszenia. Niestety to był właśnie problem.
Stacja kolejowa znajdowała się na obrzeżach miasta, więc droga do centrum zajęła jej około trzydziestu minut.
Gdy znalazła się tam zaczęło się rozpaczliwe poszukiwanie mieszkań do wynajęcia. Niestety nie było tam żadnych. Mróz sprawiał, że Nana czuła się coraz gorzej, choć i tak był mniejszy niż poprzedniego dnia. Byleby tylko nie rozchorowała się. Przecież nie ma się gdzie podziać!
Ze zrezygnowaną miną pokierowała się na wschód, w stronę małej kafejki i wtedy wyraz jej twarzy zmienił się z przygnębionego na zdziwiony, ale szczęśliwy. Na szybie wisiało ogłoszenie, którego tak rozpaczliwie poszukiwała.
Natychmiast wyjęła telefon i wstukała tam numer z ogłoszenia. Było już dziesięć minut po pierwszej. Za pierwszym razem odezwała się poczta głosowa, mimo to dziewczyna nie poddawała się. Po trzeciej próbie w słuchawce odezwał się męski głos.
- Słucham? - zapytał. Wnosząc po jego tonie był to mężczyzna dojrzały. Zapewne trzydzieści/czterdzieści lat.
-Dzień Dobry. Ja w sprawie ogłoszenia- odparła Nana uradowanym tonem. Nikt chyba nie wiedział jaką radość sprawił jej ten odebrany telefon.
-Ah, więc o to chodzi! Co powie pani na spotkanie już na miejscu i to dzisiaj? Uważam, że nie ma co dyskutować przez telefon, a tak będzie od razu możliwość obejrzenia go. Ulica Grentoffa III. Budynek rzuca się w oczy, a mieszkanie znajduje się na samej górze. Gwarantuję, że nie pożałuje pani tej decyzji - powiedział nieznajomy.
To nie było normalne, że nieznajoma osoba proponuje jej spotkanie. Gdyby teraz tam poszła kto wie, co mogłoby się stać?
Wiele myśli zaczęło krążyć po głowie dziewczyny, a ta zaczęła się bać nie na żarty. Mimo że potrzebowała mieszkania od zaraz to coś jej tu nie pasowało.
Najgorsze było jednak to, że sama nie chciała tam iść, a nie znała w tym mieście nikogo. Co teraz zrobić?
Niestety Nana była wyjątkowo naiwną istotą. Pomimo swojego wieku oszukanie jej nie stanowiło większego problemu. Szczególnie jeżeli było się mężczyzną.
Powinna odmówić i poszukać czegoś innego, ewentualnie poprosić, żeby to spotkanie odbyło się w innym miejscu. Można też było iść po prostu do urzędu i iść sprawdzić to wraz z jednym jego pracownikiem, ale z tym według niej byłoby za dużo roboty.
Wyjęła kartkę i zapisała tam adres.
- Dobrze, dziękuje. Do zobaczenia - odparła, po czym się rozłączyła.
Prawie zaczęła skakać z radości , ale dobre maniery nie pozwoliły jej na wykonanie tej szalonej czynności.
Jedyne co jej pozostało to ruszyć w stronę owej ulicy. Tylko, że nie wiedziała gdzie ona się znajduje.
W ponownym dołku weszła do budynku, w którym znajdowała się kawiarenka. Podeszła do lady zamawiając caffe latte.
- Przepraszam, nie wie pan jak dojść do ulicy Grentoffa III? - zapytała kasjera przy okazji podając mu odpowiednią kwotę pieniędzy za napój.
- Oczywiście, że wiem jak tam dojść -odparł sympatyczny młodzieniec. Na oko miał z osiemnaście lat i gdyby nie to, że Nanie zależało tylko na adresie prawdopodobnie już zaczęłaby się za niego zabierać.
- Przy wyjściu proszę skręcić w lewo, następnie niech pani przejdzie przez ulicę i skręci w prawo. Potem już tylko cały czas prosto i będzie pani na miejscu - powiedział przy okazji podając jej kawę.
- Dziękuje bardzo! - odparła z radosnym uśmiechem i usiadła przy jednym ze stolików. Życie w tym mieście zapowiadało się ciekawie.
Powoli zaczęła sączyć owy napój przy okazji rozmyślając o spotkaniu z właścicielem mieszkania. Interesowało ją jaki on jest, czy ma pracę, rodzinę i różne takie rzeczy.
Gdy skończyła, kubek zostawiła na stoliku, a swoje kroki skierowała ku wyjściu. Wreszcie nadszedł czas na zobaczenie mieszkania.
Ruszyła wedle wskazówek kasjera i już po pięciu minutach drogi znalazła się na miejscu. Powoli zaczęła wypatrywać tego wyróżniającego się budynku.
Nagle kichnęła głośno i zaczęła się trząść. Nie chciała być chora już pierwszego dnia w nowym mieście, a zapowiadało się na to, że jednak taka będzie.
Nagle zauważyła coś, co zdecydowanie wyróżniało się w tamtejszej okolicy.
Stanęła przed budynkiem, który był wyjątkowo piękny. Architektura wydawała się dziwna i nie pasująca kompletnie do dzisiejszych czasów. Wyglądało to niczym średniowieczna budowla. W żadnym stopniu natomiast nie przypominał reszty budynków w tym mieście. To wywołało kolejne wątpliwości. Jednak teraz nie zamierzała zrezygnować. Musiała zebrać się i zrobić to.
Powoli otworzyła drzwi i weszła do środka. Następnie po schodach udała się do góry i stanęła przed drzwiami numer trzynaście.
Cicho zapukała czekając na odpowiedź.
No Patryku :3 Następnego rozdzialu oczekuję nie później niż za tydzień :3
OdpowiedzUsuńOgólnie to... Wyczuwam potencjał *-* świetnie piszesz i wgl kckckckc <3 xD Brakuje mi tu tylko... Yaoi xDDDD joke ;3
Dzia Emciu <333 x3 Dziękuje, że tak twierdzisz *^*
UsuńZgadzam się z Em... rozdział świetny, ale jak nie dodasz szybko kolejnego to będę się nad tobą znęcać :) a tak wgl. to... to... to nie wiem co, ale to miało być coś miłego :) Taka zajebiaszcza historia i zajebiaszczy jej autor kckckc :* Dużo weny, chęci i czasu do pisania życzę ;*
OdpowiedzUsuńDziękuje :* :* Następny rozdział powinien się najpóźniej do przyszłej niedzieli pojawić :3
UsuńNa to liczę i czymam cie za słowo ;) ;*
Usuń