Był to wyjątkowo chłodny, jesienny wieczór. Nana stała na przystanku z walizką oraz małą, czarną torebką zawieszoną na ramieniu. Pociąg spóźniał się już dwadzieścia minut, ale to nic. Poza tym, że przemarzła na kość było w porządku. To nie tak, że wcześniej o mało co nie wpadła pod samochód, a tuż przed przystankiem wcale nie zaliczyła bliskiego spotkania z chodnikiem! Nie ma to jak zapomnieć o czapce i szaliku kiedy na dworze panuje taki ogromny mróz.
- Gdzie ten pociąg? Agh.... - westchnęła upadając na ławkę nieopodal. - Jeszcze trochę, a chyba znajdą mnie tu zamarznięta na kość.
Nie był to za szczęśliwy dzień. Pomimo tego, że szykowała się do owego wyjazdu od dawna z niczym nie zdążyła na czas. Dziewczyna pracowała w małej budce z fast foodami, a zarobki nie były jakieś wspaniałe, ale cóż, trzeba jakoś żyć. Oczywiście dzięki szefowi musiała jeszcze zostać po pracy przez co ledwo zdążyła na przystanek - jak widać na marne się tak śpieszyła. Pociągi są tutaj bardzo punktualne. Wyborny żart nieprawdaż? Druga sprawa, przez którą z jej wyjazdu byłyby nici - rodzice. To, że miała dwadzieścia lat i zamierzała wyjechać do wielkiego miasta nie oznaczało, że zarówno matka, jak i ojciec wypuszczą ją z domu tak po prostu. Za piękne, żeby było prawdziwe. Dlaczego raz w życiu, kiedy zamierza wreszcie mieć od nich święty spokój muszą próbować ją zatrzymywać? No hej, nie jest już ich małą dziewczynką. Przestała nią być już dawno temu, ale oni nie umieją się z tym najwyraźniej pogodzić. Dla jednych tacy rodzice mogą wydawać się fajni, ale gdyby byli na jej miejscu inaczej by mówili. Nie ma co zaprzeczać - taka prawda? Trzecia i ostatnia sprawa, która miała zaprzepaści jej wyjazd - cholerny mróz, który zaskoczył wszystkich w jej wiosce.
Oczywiście Nana w szpilkach ruszyła na przystanek biegiem, kilka razy o mało co się nie zabiła, a tuż przed przystankiem zaliczyła bliskie spotkanie z chodnikiem. Po drodze zgubiła też swoją mp3. Jak ona teraz będzie słuchać swoich ulubionych zespołów? Jej marzenia związane z udziałem w zespole legną w gruzach! Jej życie się zawali! Chociaż chwila, to nie ta bajka o pustej tipsiarze bez talentu muzycznego, która chce wkręcić się do show-biznsesu. Tak czy tak Nana była kompletnym przeciwieństwem takiej osoby : Długie czarne włosy, które swawolnie opadały jej na ramiona były pokryte czerwonymi pasemkami. Nie była za wysoką osóbką, ale nadrabiała to swoim twardym charakterem. Poza tym posiadała kilka kolczyków : Jeden w wardze, po cztery w prawym i lewym uchu oraz w pępku. Posiadała również jeden, ogromny tatuaż na plecach, ale planowała powiększyć swoją kolekcję o kilka następnych. Jakich okaże się w przyszłości. Ale wróćmy do teraźniejszości - zrezygnowana siedziała na ławce, kiedy w oddali ukazały się światła reflektorów. Skoczyła na równe nogi. Za chwilę wsiądzie do pociągu, który zabierze ją ku nowemu przeznaczeniu. Stała już centralnie przed drzwiami pociągu. Wbiegła do środka tak szybko, jak szybko otworzył się drzwi... i bach! Wpadła na kogoś, jednak na tyle niefortunnie, że zaliczyła bliskie spotkanie ze ścianą pociągu, a następnie zemdlała wtulając się nieświadomie w swoją walizkę, Na szczęście był to pociąg, w którym miała spędzić noc, co poskutkowało tym, że znalazła się na łóżku w wolnym przedziale. Ale na kogo "udało" jej się wpaść? To w sumie jest tajemnicą, gdyż sama nie wie kto to był.
Nie zdążyła przyjrzeć się nieznajomej osobie, ponieważ zaraz po przyniesieniu jej i jej rzeczy do przedziału zniknęła gdzieś w pociągu i tyle ją widziano. Swoją drogą spała dość długo, ponieważ kiedy się obudziła znajdowała się niedaleko od celu swojej podróży, którym było Wooshen - największe z miast i jednocześnie stolica Andervoodolu - państwa znajdującego się na zachodzie w obrębie dawnego "trójkąta bermudzkiego", ale to nie czas ani miejsce na to, aby rozpisywać się o historii powstania tego jakże pięknego kraju. W tej chwili liczyła się tylko jedna rzecz to, że zaraz zacznie się jej nowe życie i wreszcie sama będzie decydować o tym, jak je przeżyje. Bała się tylko, że na jaw wyjdzie jedna rzecz - pewien fragment z jej życia, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego.
"You will never forget"
Bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział C:
Dodaj obserwatorów, będzie łatwiej :3
Dziękuje. Miło słyszeć, że komuś podobają się moje wypociny. Ogólnie obserwatorzy dodani "3
UsuńNo, no, no... wciągnęło mnie to. Robisz kilka błędów (ironia nie? Dzisiaj powiedziałeś mi to samo) w każdym razie choć ciężko mi to powiedzieć - żarcik - podoba mi się twój blog i zostaję twoją fanką nr 1.
OdpowiedzUsuńA i oczywiście z niecierpliwością czekam na kolejną notę.
Po pierwsze Patrygu. Dostajesz karniaka. Za to, że nie powiedziałeś mi o tym blogu wcześniej! I wgl nie mowiles, ze piszesz! >,< ty zły ty.
OdpowiedzUsuńPo drugie zabieram "Tajemniczej" vel Stateczgowi tytuł fanki nr 1 :3 xd
Mi ogólnie bardzo sie podoba *-* i nie moge sie doczekać co bedzie dalej ^^ pisaj szybko i dodawaj bo fanki czekają <3
Wybacz Em, ale nie zgadzam się z tym co mówisz... ja na wieki wieki i dłużej niż Amen bd fanką nr #1 Tegi bloga i Patusia :)
OdpowiedzUsuńLubię jak faceci piszą, szczególnie jak udaje im się mnie zainteresować. Mało jest dobrych opowiadań w internecie, a u Ciebie podoba mi się sposób opowiadania. No, fenomenalny jest :D
OdpowiedzUsuńO ^^ Miło. Dziękuje, że tak twierdzisz. Takie komentarze tylko dodają chęci do pisania c:
Usuń